
Pomimo kryzysu wiary i zmagania się z grzechami przeszłości enigmatyczny detektyw, a także mistrz okultyzmu, staje do walki w obronie ludzkości przeciwko siłom ciemności.
Horror, Fantasy
Matt Ryan — John Constantine
Harold Perrineau — Manny
Charles Halford — Chas Chandler
Angelica Celaya — Zed Martin

To jeden z dwóch seriali jakie zakończyłam, chciałam o nim coś napisać i polecić go osobom, którzy są miłośnikami, nie tyle fantastyki, komiksów, czy też horroru, ale tym, dla których zwroty akcji są czymś niezwykłym, ale po kolei.
Przygodę z tym serialem zaczęłam jakiś czas temu, ale go porzuciłam z nieznanych mi przyczyn. Obejrzałam pierwsze 3 odcinki i zrobiłam sobie przerwę, ale kiedy do niego powróciłam zrozumiałam, że to jeden z lepszych seriali, jakie zdarzyło mi się kiedykolwiek oglądać. Z wstydem się przyznam, że nie zdawałam sobie sprawy z tego, że przygody Johna są na podstawie komiksów DC.
Naszego tytułowego bohatera poznajemy już w pierwszym odcinku, kiedy to nie mogąc pozbierać się po pewnym wydarzeniu, przebywa w szpitalu psychiatrycznym. Los chciał, że musi pomóc pewnej kobiecie, którą opętał demon. W tym właśnie momencie postanawia, że nie może się poddać i wyrusza w drogę, aby pomagać innym i nie dopuścić do owładnięcia ziemi przez zbliżające się zło.
Sam jego los jest już przesądzony, kiedy umrze dusza trafi do piekła, ale mimo tego nie poddaje się i w ostatnich latach swego życia chce zrobić coś dla innych.

Irytujące postacie.
Jedną rzeczą, która przeszkadzała mi w całym serialu jest postać Manny'ego, którego pojawienie się wywoływało u mnie zdenerwowanie i chęć przewinięcia scen, w których występował. Sam wygląd mężczyzny był straszny, nie chodzi tu o to, że jestem uprzedzona do czarnoskórych, ale nie lubię go... nie przemówił do mnie jako postać i nic mnie do niego nie przekona. Nie jest zły, ale bardziej cyniczny i arogancki niż sam John, pragnie pomagać a tak na prawdę cały czas przeszkadza i rujnuje piękno serialu. Postać Manny'ego ma również swoje drugie dno, nie może mieszać się w obrót sytuacji, ale mimo wszystko osoba, która ogląda serial ma wrażenie, że jest on w nim kluczowym elementem. Nie chcę powiedzieć więcej, aby nie zdradzić czegoś co mogłoby was zdenerwować.
Jedną rzeczą, która przeszkadzała mi w całym serialu jest postać Manny'ego, którego pojawienie się wywoływało u mnie zdenerwowanie i chęć przewinięcia scen, w których występował. Sam wygląd mężczyzny był straszny, nie chodzi tu o to, że jestem uprzedzona do czarnoskórych, ale nie lubię go... nie przemówił do mnie jako postać i nic mnie do niego nie przekona. Nie jest zły, ale bardziej cyniczny i arogancki niż sam John, pragnie pomagać a tak na prawdę cały czas przeszkadza i rujnuje piękno serialu. Postać Manny'ego ma również swoje drugie dno, nie może mieszać się w obrót sytuacji, ale mimo wszystko osoba, która ogląda serial ma wrażenie, że jest on w nim kluczowym elementem. Nie chcę powiedzieć więcej, aby nie zdradzić czegoś co mogłoby was zdenerwować.
John Constantine - bohaterem?
Czy facet, który nie szanuje i nie kocha nikogo prócz siebie może stać się bohaterem? Ależ oczywiście, że może nim zostać. Sama postać jest dość "tajemnicza", nie poznajemy jego przeszłości od razu, nie można powiedzieć co go czeka w kolejnych odcinkach, które na pierwszy rzut oka nie mają z sobą nic wspólnego, ale John bez wątpienia jest bohaterem. Pomaga ludziom, niekiedy narażając swoje życie, czasami się mu to nie udaje, ludzie giną, ale mimo wszystko dąży do rozwiązania zagadki. Pod aroganckim zachowaniem i cynicznym uśmieszkiem kryje się zdesperowany mężczyzna, który chce naprawić to, co niegdyś zepsuł. Stara się nie dopuszczać do siebie ludzi, aby po ich stracie nie czuć bólu. Johna można kochać, albo nienawidzić. Jest denerwujący, ale opiekuje się innymi, skrywa swoje uczucia, bo boi się ich pokazać.
Czy facet, który nie szanuje i nie kocha nikogo prócz siebie może stać się bohaterem? Ależ oczywiście, że może nim zostać. Sama postać jest dość "tajemnicza", nie poznajemy jego przeszłości od razu, nie można powiedzieć co go czeka w kolejnych odcinkach, które na pierwszy rzut oka nie mają z sobą nic wspólnego, ale John bez wątpienia jest bohaterem. Pomaga ludziom, niekiedy narażając swoje życie, czasami się mu to nie udaje, ludzie giną, ale mimo wszystko dąży do rozwiązania zagadki. Pod aroganckim zachowaniem i cynicznym uśmieszkiem kryje się zdesperowany mężczyzna, który chce naprawić to, co niegdyś zepsuł. Stara się nie dopuszczać do siebie ludzi, aby po ich stracie nie czuć bólu. Johna można kochać, albo nienawidzić. Jest denerwujący, ale opiekuje się innymi, skrywa swoje uczucia, bo boi się ich pokazać.
Uczucia oglądającego.
Serial jest smutny... to mogę powiedzieć bez dwóch zdań, samo zakończenie jest na prawdę smutne, to nie podlega żadnym wątpliwościom. Widzimy we wszystkich odcinkach śmierć jakiejś osoby spowodowaną niedopatrzeniem Johna, bądź pomyłką zwykłej ofiary. Występują też sceny, które są przezabawne... magiczne i nieoczekiwane. Czy oglądając taki serial można się bać? Nie jestem ekspertem od horrorów, ale sceny w serialu nie są przerażające, chyba, że ktoś nie jest miłośnikiem egzorcyzmów, krwi i demonów jakie można w nim zobaczyć. Każdy odcinek trzyma w napięciu, a zakończenie niekiedy jest całkowicie niespodziewane.
Serial jest smutny... to mogę powiedzieć bez dwóch zdań, samo zakończenie jest na prawdę smutne, to nie podlega żadnym wątpliwościom. Widzimy we wszystkich odcinkach śmierć jakiejś osoby spowodowaną niedopatrzeniem Johna, bądź pomyłką zwykłej ofiary. Występują też sceny, które są przezabawne... magiczne i nieoczekiwane. Czy oglądając taki serial można się bać? Nie jestem ekspertem od horrorów, ale sceny w serialu nie są przerażające, chyba, że ktoś nie jest miłośnikiem egzorcyzmów, krwi i demonów jakie można w nim zobaczyć. Każdy odcinek trzyma w napięciu, a zakończenie niekiedy jest całkowicie niespodziewane.
Zakończenie serialu.
Musiałam o nim napisać. Zakończenie, było totalną porażką twórców. Znaczy byłoby dobre, gdyby serial kontynuowano. Strasznie się zawiodłam i miałam ochotę usiąść i płakać nad tym, jak idiotycznie zakończył się pierwszy jak i ostatni sezon Constantin'a. Czułam niedosyt i zadawałam sobie mnóstwo pytań dlaczego oni to zrobili, dlaczego nie zrobili chociażby jednego dodatkowego odcinka, w którym byłoby wyjaśnione co stało się potem. Dla porównania.. zakończenie to jakby przerwanie genialnego filmu w połowie i brak możliwości obejrzenia jego zakończenia, bo właśnie tak zakończył się serial, beż żadnego końca, ze złością ludzi, którzy chcieli zobaczyć dalsze losy ulubionych bohaterów.

Podsumowanie.
Jestem miłośniczką tematyki w jakiej obraca się ten serial, ale nie trzeba być miłośnikiem, aby go polubić, wystarczy obejrzeć jeden odcinek, aby chcieć oglądać dalej. Bardzo wciąga, ma tylko jeden sezon, co jest z pewnością plusem, bo nie każdy lubi, kiedy serial ciągnie się przez długi czas a jego fabuła staje się nudna. Constantine potrafi zaskoczyć widza obrotem akcji i bohaterami jakie w nim występują. Widz nie jest do końca pewny, czy ofiara jest tym, za kogo się podaje i czy ktoś, kto chce pomóc, nie chce tak naprawdę przeszkodzić.
Wszystkich bardzo gorąco zachęcam do obejrzenia chociażby jednego odcinka, jeśli wam nie podejdzie porzućcie serial, możliwe, że polubicie Johna i jego "przyjaciół"
Wszystkich bardzo gorąco zachęcam do obejrzenia chociażby jednego odcinka, jeśli wam nie podejdzie porzućcie serial, możliwe, że polubicie Johna i jego "przyjaciół"

Ocena
9/10
(za tragiczne zakończenie)